.:Konkurs MK:.

Janusz Lis, pełniący obowiązki Ministra Kultury, ogłosił konkurs na pracę pt "Wycieczka po Scholandii". Przyjmował prace pisemne i graficzne, zależnie od tego, czy ktoś korzystał z Google Web czy Google Image Serch. Całość trwała jedynie pół kadencji, co poskutkowało aż dwoma zgłoszonymi pracami pisemnymi. Jeden wierszyk, autorstwa Marszałka Walczaka, oraz jedna forma bliżej nieokreślona, autorstwa Pakulskiego. Prace graficzne nadesłał JKM Ulryk Dariusz. Właśnie on zgarnął całość nagród za zdjęcia, zaś lepszym zmysłem wyszukiwania treści wykazał się ustępujący minister Pakulski. I dobrze, mała zapomoga na przetrwanie do kolejnych wyborów się przyda...

.:Pan Doktor Doktor:.

Piotr Jabłoński doczekał się już dwóch tytułów doktora na Królewskim Uniwersytecie Scholandii. Co on z nimi zrobi? Chodzą plotki, że jeden z nich zakopał w ogródku, czekając na lepsze czasy dla wykształconych. A teraz chodzi i namawia do studiowania, by przestać wyróżniać się z tłumu. No tak, to może być irytujące, kiedy plecak zrywa się od podręczników dla przyszłych studentów. Panu Piotrowi proponujemy rozpoczęcie walki o dotację budżetu na własny Uniwersytet. Jak Landecki może na mundialowe boiska, to Jabłoński na biuro interesantów już nie?

.:Mundialowe Szaleństwo:.

Apropos Landeckiego. Swe urzędowanie w Parlamencie zaczął od walki o dofinansowanie starania się o organizację Mundialu w Królestwie. Niestety, posłowie Walczak i Jabłoński nie grali na podwórku z kolegami i nie czują potrzeby popatrzenia, jak robią to zawodowcy. Dochodzi do ciekawej sytuacji. Oto jedno z przodujących państw v-świata świadomie oddaje pole walki innym nacjom. Dysponujemy ludźmi myślącymi, dysponujemy webmasterami i grafikami, więc na co czekamy? Można mówić, iż to głupia i niepotrzebna inicjatywa. Tylko potem nie narzekajmy, że do Scholandii nikt przyjść nie chce. Bo kto by chciał mieszkać w kraju drewniaków, co nawet w piłkę trafić nie umieją? Coś mi sie widzi, że szykuja się duży, scholandzki samobój.

.:Dramatyczny Apel:.

Krzysztof Dudziec zwrócił sie z dramatycznym apelem na liscie dyskusyjnej, prosząc o natychamiastową pomoc. Z kilkukrotnej jego lektury można wywnioskować, że były premier ma kłopoty. A szkoda, bo to kawałek chodzącej historii scholandii. A jak wiadomo, Historia nauczycielką życia i młody Scholandczyk po szkodzie, więc nie prośmy się o więcej! Ponawiam dramatyczny apel- RATUJMY DUDźCA!!! Bo zawsze może być gorzej...

.:Mapa Wirtualnego świata:.

Odchodzący Minister Pośpiech, na spókę z JKM akceptował mapę v-świata. Części Scholanczyków nie podobało się, iż nasza sieć autostrad została w niewybaczalny sposób okaleczona. Pozostawiono jedynie jej dwa samotne fragmenty, łączące prawdopodobnie Mons Reale z Silva Rerum oraz Porta Regni z Kanikogradem. Czemu Elfidias i Internetia nie doczekały się swojej drogi? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że w najbliższej przyszłości ktoś zajmnie się znikającymi kilometrami autostrad. Co nie po to je kładliśmy, bo ktoś je nam podbierał, nie?

.:Budżet ledwo zipie:.

Patrząc na projekt czerwcowego budżetu nic, tylko się za głowę złapać idzie. "Razem dochody: 4.350,00 AR" - czyż posłowie zafundowali nam obniżkę podatków? Tak na wejście? Mordecki na alarm bije, Landecki budżet raz jeszcze liczy, szukając zagubionych zer w przychodach. Niestety, nie znajdzie ich. Scholandczycy naprodukowali za dużo pracy, zamówienia pojechały na urlop, czemu się dziwić, że gospodarka w stagnacji? Można jedynie się zastanowić, jak ruszyć ją z miejsca. Do przodu oczywiście.

Wywiad:

Wywiad z Piotrem Jabłońskim  [Janusz Lis]

Janusz Lis
Moim dzisiejszym gościem jest Kawaler dr dr net. Piotr Jabłoński, świeżo zaprzysiężony Poseł XVII kadencji Parlamentu. Witam Pana bardzo serdecznie.

Piotr Jabłoński
Ja również serdecznie witam.

Na początku standardowe pytanie, proszę opowiedzieć czytelnikom jak trafił Pan do Scholandii i kto pomagał Panu stawiać pierwsze kroki?

Znalazłem gdzieś, bodajże na jakiejś stronie internetowej link. Postanowiłem w niego kliknąć, i tak o to znalazłem się na stronie głównej Scholandii. Jaka to była to strona, nie potrafię sobie przypomnieć. Pierwsze kroki pomagał mi stawiać Pan Mateusz Walczak. Właściwie to tylko dzięki niemu pozostałem w Scholandii. Dzięki jego cierpliwości do mojej osoby ( zadawałem wiele pytań) pozostałem w Scholandii do dnia dzisiejszego. Nie jest łatwo nowemu mieszkańcowi na starcie, ja chciałem działać, miałem przy tym dużo szczęścia trafiając na odpowiednie osoby.

Niedługo po przybyciu do naszego Królestwa został Pan prefektem jednej ze scholandzkich prowincji, czy nie uważa Pan, że prefektura to jednak zbyt głębokie wody dla nowego mieszkańca?

Patrząc z perspektywy czasu, uważam, że sytuacja w której prefektem zostaje nowy mieszkaniec nie jest najlepsza. Jednak cenną radą zawsze służyli mi inni, myślę, że moja prefektura nie była najgorsza, choć oczywiście wyglądałoby to inaczej jak bym np. teraz został ponownie prefektem. W moim przekonaniu, nowy mieszkaniec powinien dostać najpierw pracę w prowincji, którą zapewnić mu powinien jej prefekt. Dopiero wtedy gdy nabierze doświadczenia u jego boku, mógłby spróbować swoich sił jako prefekt.

Nasze prowincje od dłuższego czasu borykają się z problemem braku aktywności. W ostatnim czasie Kuba Pakulski kilkakrotnie poruszył temat poszerzenia ich autonomii, co miałoby zwiększyć zaangażowanie Scholandczyków w życie rejonu, w którym zamieszkują. Czy jest to w Pana opinii dobry pomysł na rozwiązanie problemów prowincji, czy też widzi Pan inną drogę do osiągnięcia tego celu?

Problem aktywności mieszkańców prowincji jest ciężki. Trudno znaleźć najlepsze rozwiązanie, które z pewnością przyniosłoby zakładany efekt. Nie jest to tylko problem scholandzkich prowincji, inne polskie wirtualne państwa również borykają się z takimi problemami. W Scholandii obserwujemy sytuację, w której przeważająca ilość obywateli jest w Scholandii od dłuższego czasu. Widać brak młodych, ambitnych i gotowych do działania. Myślę, że również to jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Problemów prowincji nie uda się rozwiązać od razu, potrzebni do tego są aktywni mieszkańcy - im więcej aktywnych mieszkańców w danej prowincji, tym większa aktywność jej samej. Brak nowych, aktywnych mieszkańców nie sprzyja temu, aby nagle ,,starzy '' mieszkańcy starali się działać aktywnie w swoich prowincjach, takie przypadki to naprawdę rzadkość. Brak mi przede wszystkim poczucia przynależności, identyfikacji mieszkańców z daną prowincją. Prefekt powinien mieć przede wszystkim oparcie w tych mieszkańcach, którzy mają już duży scholandzki staż, tego brakuje. Co zaś do pomysłu Pana Pakulskiego, owszem jest ciekawy, ale nie sądzę by załatwił sprawę. Potrzeba nam świeżości, ona jedynie może przynieść spodziewaną aktywność mieszkańców. Mówiąc o świeżości mam oczywiście na myśli nowych mieszkańców.

Może zatem najlepszym pomysłem na rozwiązanie tego węzła gordyjskiego byłoby jego przecięcie, czyli likwidacja albo ograniczenie ilości prowincji? Ciężar odpowiedzialności za nowych mieszkańców można by wtedy przenieść na Scholandzkie Centrum Informacji.

Osobiście byłbym przeciwko ograniczeniu ilości prowincji. Mam nadzieję, że jest to tylko stan przejściowy, w przyszłości musi już być tylko lepiej. Jestem mimo wszystko optymistą, i myślę, że istnieje duża szansa na poprawę tego stanu rzeczy. Nie obarczałbym również Scholandzkiego Centrum Informacji dodatkowym ciężarem odpowiedzialności. Potrzeba nam aktywnych i doświadczonych prefektów, którzy przykładają się do swojej pracy - to jest podstawa. Prefekt jest szalenie ważną funkcją w wirtualnym państwie, między innymi to od niego zależy czy nowy mieszkaniec pozostanie w Scholandii. Wiem o tym doskonale, gdyż mogę posłużyć się choćby swoim przykładem, trafiłem na odpowiedzialnego prefekta, który mi pomógł. Odpowiednie podejście do pracy, cierpliwość i zaangażowanie prefektów jest niezbędne do tego, by mieszkańcy zostawali w Scholandii, a nie odchodzili z niej po chwili.

Co jeszcze, prócz aktywności prefektów należałoby poprawić, by więcej nowych pozostawało z nami na dłużej?

I znów pozwolę sobie posłużyć się swoim przykładem. W chwili gdy przybyłem do Scholandii, czyli we wrześniu 2007 roku, przeraziło mnie to, że na stronie głównej znajduje się aż tyle linków. Jak się później okazało, wiele z tych linków jest nieaktualnych, bądź też przenoszą do pustych stron. Link do SCI powinien znajdować się w widocznym miejscu, tak aby każdy mógł go zobaczyć i udać się na stronę SCI. Przede wszystkim więc, nowi mieszkańcy powinni mieć łatwy dostęp do informacji, która na początku jest niezbędna i potrzebna do tego, aby wczuć się w ,,scholandzkie klimaty''.

O ile mi wiadomo prace nad nową stroną Scholandii ciągle trwają, więc jest szansa na rozwiązanie tego problemu. Czy nie uważa Pan jednak, ze i atmosfera w Scholandii nie sprzyja działaniu? Odnoszę wrażenie, że część z doświadczonych Scholandczyków więcej sił poświęca na doszukiwanie się błędów u innych, niż na wspieranie nowych inicjatyw czy rozwój własnej aktywności.

Napisałem już o tym w jednym z pytań poprzednich. Prefekci nie mają oparcia w doświadczonych mieszkańcach, którzy mogliby im służyć radą. Odnoszę wrażenie, że wiele osób się już wypaliło, nie widać w nich chęci do działania. Robią tylko to co muszą, nic ponadto. Nie mogę powiedzieć, że się nie angażują, ale brak jest w tym wszystkim fantazji i polotu, zupełnie jak by było to robione tylko dlatego, że trzeba - z racji pełnionej funkcji. Wiele inicjatyw potrzebuje wsparcia, np. SLPN, która szuka sponsorów, z marnym jednak skutkiem. Oczywiście łatwiej jest doszukiwać się błędów u innych aniżeli zrobić coś samemu. Jednak krytyka nie jest dobrym środkiem w tej sytuacji, potrzebne w danej chwili jest to, by jak najwięcej osób starało się zrobić coś co okazałoby się pożyteczne dla Scholandii, np. angażowanie się w promocję, gdyż 1 czy 2 osoby, nic same praktycznie nie zdziałają.

Wspomniał Pan o promocji, zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami będzie Pan za nią odpowiedzialnym w nowym Rządzie. Czy ma Pan już pomysł na to jak zachęcić mieszkańców do pomocy w promowaniu naszego Królestwa?

Na dobry początek zorganizowany zostanie konkurs. Mam nadzieję, że weźmie w nim udział wielu Scholandczyków. Będzie to tak naprawdę swego rodzaju sprawdzian, pokazujący czy Scholandczycy chcą tego by do Scholandii przybywało więcej nowych mieszkańców. Będę również na bieżąco zachęcał mieszkańców do wspierania moich działań, np. poprzez wysyłanie artykułów nt. Scholandii do gazet lokalnych. Zdaje sobie sprawę, że łatwo nie będzie, ale próbować trzeba. Przede wszystkim Scholandczycy muszą też tego chcieć, nie tylko Minister odpowiedzialny za promocję - on sam jest skazany na niepowodzenie, potrzebna jest pomoc większej liczby mieszkańców. Postaram się i mam nadzieję, że efekty mojej pracy będą widoczne, liczę również bardzo na wsparcie ze strony Scholandczyków. W tym wypadku siłą jest to, ile osób zdecyduje się pomóc - to jest decydujące i najważniejsze.

Konkurs, o którym mowa była przed wyborami to faktycznie bardzo ciekawy pomysł. Co jednak, jeśli Scholandczycy obleją ten test na odpowiedzialność za własną ojczyznę? Czy ma Pan jakiś plan B na taką sytuację?

Na pewno się nie poddam. Wierzę w Scholandczyków. Nie mam planu B, bo tak naprawdeę bez wsparcia mieszkańców nic wielkiego nie uda mi się osiągnąć, choć oczywiście będę się starał jak najlepiej tylko potrafię. Jeśli zgłosi się mało osób, będzie to dla mnie jedynie potwierdzeniem tego, że mało komu zależy na tym by Scholandia mogła się rozwijać, a do tego potrzebni są nowi mieszkańcy. W przypadku słabego zainteresowania konkursem, będzie jasne, że Scholandczycy po prostu nie chcą tego rozwoju, a wtedy będzie mieli sytuację w której Scholandia będzie stać w miejscu, a nawet zacznie się cofać.

Zmieńmy nieco temat, pozostając jednak wciąż w polityce. Niedawno ogłoszone zostały wyniki wyborów do Parlamentu, w których zdobył Pan najwięcej głosów, więcej niż wszyscy pozostali kandydaci SPD razem wzięci. Czy taki wynik był dla Pana zaskoczeniem i jak Pan sądzi, co spowodowało, że cieszy się Pan tak dużą sympatią wyborców?

Był zaskoczeniem, i to naprawdę ogromnym. Próbowałem sobie to wytłumaczyć, ale mówiąc szczerze nie doszedłem do żadnego logicznego wniosku. Bardzo cieszę się z sympatii wyborców, ale skąd ona wynikła, wiedzą o tym pewnie tylko wyborcy. Ja mogę jedynie tylko gdybać skąd taki dobry wynik, może dzięki aktywności, może z innego powodu, tego nie wiem i zapewne nie dowiem się.

A może przyczyną było to, że nie angażował się Pan w toczenie sporów z obozem rządzącym, lecz główny akcent kładł Pan na własną aktywność?

Wyznaję pewną zasadę, jeśli mam już kogoś krytykować muszę mieć powód, a powodem tym nie może być osobista niechęć do danej osoby(czy tez członków partii politycznej). Jeśli coś w moim przekonaniu wygląda nie tak jak powinno, oczywiście zwrócę na to uwagę. Nie chciałem z nikim się kłócić to bez sensu. Tak, chciałem być przede wszystkim aktywny - w końcu po to jestem mieszkańcem wirtualnego państwa. Bez jakiejkolwiek rozmowy, udzielania się, niczego nie można zdziałać.

Przez większość poprzedniej kadencji był Pan jednak mało widoczny w życiu publicznym. Dopiero po pewnym czasie można było zauważyć, że mocno zaangażował się Pan w studia na KUSie. Czy mógłby Pan zachęcić mieszkańców do wkroczenia na drogę, którą Pan wybrał? Dlaczego warto podjąć studia?

Chociażby dla własnej satysfakcji. W Scholandii niewiele osób posiada wyższe wykształcenie, z pewnością jest to swego rodzaju wyróżnienie dla osoby, której udało się skończyć studia. Można w ten sposób przysłużyć się dla scholandzkiej nauki, dzięki studiom można w przyszłości zostać naukowcem. Scholandia w chwili obecnej potrzebuje naukowców. W ubiegłych latach powstawało wiele projektów naukowych, obecnie właściwie nie powstają żadne. Wiem jak wielu w Scholandii jest wiecznych studentów, jednak odrobina motywacji potrafi zdziałać cuda. Dlatego też zwracam się teraz to wszystkich wiecznych studentów: Zróbcie coś z tym, w końcu by wypadało. Scholandzka nauka nigdy nie ożywi się, jeżeli brakować będzie osób chętnych do podjęcia studiów. Wystarczy cofnąć się do przeszłości by zobaczyć jak działał KUS, ilu było w tamtym czasie ludzi wykształconych i porównać z obecną sytuacją.

Jako jeden z wiecznych studentów powiem, że jestem już bliski napisania pracy magisterskiej na WEW KUS, nie o tym jednak chciałem mówić. KUS od dłuższego czasu boryka się z problemem braku kadry, jest Pan zaangażowany w reformę uczelni. Na czym będzie ona polegać i czy duży jest tzw. opór materiału, czyli sprzeciw przed wprowadzaniem zmian wśród "starych" wykładowców Uniwersytetu.

Osobiście nie dostrzegam żadnego oporu. Priorytetem jest nowa strona internetowa KUS. Pojawił się też niedawno nowy Regulamin KUS, który można było przeczytać na Liście Dyskusyjnej. Wkrótce spodziewany jest również projekt Organizacji KUS - tzn. nowa struktura organizacyjna, niebawem więc będzie ją można zobaczyć. Uczelnia zamierza otworzyć się na obywateli z innych państw, tzn. z tych państw z którymi Scholandia utrzymuje oficjalne stosunki dyplomatyczne. Potrzebna jest również większa promocja KUS, która zostanie również przeprowadzona. Zwłaszcza zagraniczna promocja jest tutaj bardzo ważna. Do zrobienia jest wiele, jednak jak już napisałem, najważniejsza jest strona, potem można zacząć działania. Mogę jedynie dodać, że pracę nad stroną trwają, i mam nadzieję, że za jakiś czas będzie gotowa. Brak kadry jest dużym problemem KUS-u, wynikającym właśnie z tego, że niewielu Scholandczyków decyduje się na skończenie studiów i podjęcie pracy na KUS ( zaczyna wielu ).

Na zakończenie mam do Pana już tylko jedno pytanie, jak wyobraża Pan sobie Scholandię w przyszłości? Czego Panu najbardziej brakuje i na czym powinniśmy skupić swoją aktywność?

Jestem optymistą, więc przyszłości Scholandii na pewno nie widzę w czarnych kolorach. Jak sobie wyobrażam Scholandię w przyszłości ? To trochę jakby nawiązanie do konkursu MK, z czasu gdy byłem Ministrem Kultury. Chciałbym by wreszcie nie dochodziło do sytuacji, gdy jedna osoba pełni kilka funkcji na raz, nie mając możliwości skupienia się na jednej. żeby te marzenie zrealizować potrzeba oczywiście nowych mieszkańców. Nie chciałbym również aby dochodziło do konfliktów między Scholandczykami, to psuje atmosferę, a wszystkim nam zależy w końcu na tym by atmosfera ta była dobra. Swoją aktywność powinniśmy skupić na dążeniu do ciągłego rozwoju, pozyskiwania nowych mieszkańców, utrzymywaniu silnej pozycji na arenie międzynarodowej. Mamy bogatą historię, chciałbym by tak pozostało, by utrzymać tak wysoki poziom potrzebne jest zaangażowanie w życie Królestwa większej liczby osób niż obecnie. Patrząc nieco w przyszłość, mam nadzieję, że to właśnie nowi mieszkańcy ( Ci którzy się mam nadzieję pojawią ) wprowadzą Scholandię na drogę rozwoju. Kończąc swą wypowiedź chciałbym powiedzieć, że to tylko od nas - Scholandczyków, zależeć będzie to jak będzie wyglądała Scholandia w przyszłości.

życzę zatem zarówno Panu, jak i sobie byśmy nie zawiedli. Dziękuję bardzo za rozmowę i mam nadzieję, że wciąż będzie Pan z entuzjazmem podchodził do swojej działalności w Scholandii.

Mogę zapewnić, że tak właśnie będzie. Również dziękuję za rozmowę.

 

Zapraszamy rowniez do zapoznania sie z archiwalnym juz wywiadem z JOK Andre van Starckiem :)

Za opoznienia Jasnie Oswieconego goraco przepraszamy:)